girls1

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami (czyli tam, gdzie każda szanująca się bajka zawsze znajduje sobie miejsce), mieszkał bardzo mądry król. Władał on królestwem, w którym wszyscy byli niezwykle pracowici. Od rana do wieczora przez cały długi rok każdy coś robił, gdzieś się śpieszył, coś załatwiał, czymś się martwił. I to nawet w dni wolne!

Pewnego razu król postanowił wydać wielką ucztę dla swoich poddanych. W bajkach królowie tak właśnie robią, a ponieważ nasz król też był bajkowy, więc w sumie to nic dziwnego z tą ucztą. Kucharze przygotowywali potrawy z iście królewskim gestem, służba ozdabiała i sprzątała sale, muzycy ćwiczyli, król osobiście wszystkiego pilnował oraz wydawał polecenia, co i jak ma być zrobione, zaś heroldowie śpieszyli po całym kraju, zapraszając każdego, kto tylko miał chęć udać się na ucztę króla.

W końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień. Dawno już zamek królewski tylu gości nie widział. I to nawet pomimo tego, że był bajkowym zamkiem, a takie – wiadomo – niejedno widziały. Uczta trwała i trwała, a poddani wyśmienicie się bawili i odpoczywali po ciężkiej pracy. Z tego też powodu nikt nie śpieszył się, aby opuścić ucztę. Zresztą, nawet nie wypadało się śpieszyć. Król mógłby poczuć się urażony, a czy ktoś z was chciałby narazić się królowi? Jedna rzecz jednak wszystkich niezmiernie zastanawiała. Potrawy. Choć w większości było to takie samo jedzenie, jakie jedli na codzień, tutaj smakowało o wiele lepiej. Goście przypuszczali, że być może jest to zasługa jakichś nieznanych im, zamorskich przypraw. W końcu ktoś odważył się zapytać króla:

– Wasza wysokość – rzekł owy człowiek, kłaniając się nisko, jak wymagała tego etykieta. – Zdradź proszę tajemnicę niezwykłego smaku twoich dań, któremu nadziwić się nie przestajemy. Jakich cudownych przypraw jest to działanie? – zapytał zaciekawiony.

– Ach – rzekł król, uśmiechając się dyskretnie. – To naprawdę nic wielkiego. Smak, który tak was dziwi i zachwyca, sprawiły trzy rzeczy, o których na codzień zapominacie: radość, odpoczynek i wspólnota.

Marcin Piotr Maślanka